Babcia zagrajmerka

Przyjęło się, że gry komputerowe/wirtualne, to domena ludzi młodych i to głównie płci męskiej.
Ja nie spełniam żadnego z tych kryteriów, więc na afisz się nie pcham.... ale wieczorów z grami na moim PS3
nie zamienię na żadne spotkania w klubie seniora czy popylanie do kościółka...





__________________________________________________________________________________________________________________________




wtorek, 24 września 2013

29- Babcia potrafi...

W ciągu ostatnich tygodni, wiele wolnych godzin przeznaczyłam na dopieszczanie  sekwencji w grach z serii "Assasssin's Creed....i.t.d."
A było  tego od groma i ciut ciut.
 Wymyślili sobie twórcy, że nie wystarczy przejść wspomnienie by je zaliczyć i pchnąć akcję dalej... (dają wtedy 50-70%)... ale aby zdobyć jedno z ważniejszych trofeów- wszystkie  sekwencje (każda z nich składająca się z kilku lub więcej wspomnień)....muszą mieć 100% wykonania..
W tym celu gracz musi spełnić szereg wymagań, które niestety bywają upierdliwe...
W grze "A.C. Revelation"... jakoś mi się to udało.
Teraz męczę Assassina-Trójkę... i dziś zaskoczyłam samą siebie...
Musiałam przepłynąć wielkim statkiem (bez jego uszkodzenia) przez wąskie przesmyki  między skałami,  zatopić kilka szkunerów i  zrobić abordaż na frachtowcu... A ja, sama nie wiem jak- wpłynęłam dziobem w jakąś sporą wyspę, co moją jednostkę unieruchomiło na amen..
 Już po paru sekundach powinien wyskoczyć komunikat, że pełna synchronizacja nieudana...a wrogie okręty powinny mnie zatakować
 Tymczasem tak się nie stało ...!!!
Mimo uziemienia, wiatru z prawej burty i ograniczonego dostępu do armat - udało mi się zniszczyć wrogą flotę, zlikwidować jej załogę i wyjść z potyczki bez szwanku...
Jakim cudem zaliczyłam 100%..? Nie mam zielonego pojęcia...!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz