Idąc szlakiem porzuconych sierotek- dotarłam do Assassins Creed Liberation .
Dawno temu ograłam sobie tą grę na chlebaczku PS3... Była to wersja cyfrowa i bez polskich napisów... a mimo to dobrnęłam do platyny.
No cóż, byłam młodsza o całe 12 lat - zatem radziłam sobie całkiem nieźle.
Obecna sierotka ma już siedem lat, jest wersją pudełkową na PS4, ma lepsza grafikę, polskie napisy...i sama nie wiem po co ją kupiłam.
Długo sobie nie pograłam... Utknęłam w jakiejś przebieralni - więc gra poszła w odstawkę.
Kilka tygodni temu sierota wróciła do łask. Tym razem był niezły cyrk : nie wszędzie gdzie trzeba zapisywał się punkt kontrolny, uciekały zakupione zegarki oraz gotówka. Jak mi po wyjściu z garderoby zginęło przeszło 2 tysiące- to miałam chęć walnąć padem w telewizor.
Poradziłam sobie jakoś i małym kroczkami dobrnęłam do platynowego pucharka.
Widać bogowie byli litościwi a ja- wyjątkowo uparta.
